Kotlety

Smaczne pulpety z topinamburu. Bezglutenowe, wegańskie.

Słonecznik bulwiasty (Helianthus tuberosus L. ) zwyczajowo zwany również topinamburem pochodzi z Ameryki Północnej. Do Europy został przywieziony w 1612 roku i początkowo rozpowszechnił się we Francji i Niemczech. Grecka nazwa pięknie określa go mianem kwiatu słońca „helios” (= słońce) i „anthos” (= kwiat). Myślę, że wiąże się to z podążaniem kwiatów za jego ruchem. Wdzięcznie kręcą za nim główkami. Wygląd mają również iście słoneczny. Skąd natomiast wzięła się nazwa topinambur? To interesująca historia, lubię takie smaczki. W 1613 r. na francuski dwór Ludwika XIII sprowadzono przedstawicieli brazylijskiego plemienia Topinambous. Oczywiście takie egzotyczne widoki wzbudziły wielkie zainteresowanie mieszkańców Paryża, co nie omieszkali wykorzystać przedsiębiorczy handlarze. Nie znali nazw wszystkich nowo sprowadzonych z Nowego Świata roślin, więc niepozornie wyglądające bulwy powiązali z bardziej interesującymi Brazylijczykami. Nie ma to, jak właściwy marketing. 😉 100 lat później napotykamy informacje o uprawie topinamburu na naszych polskich ziemiach.

Z topinamburem warto zaprzyjaźnić się bliżej i konsumować go na zdrowie i urodę – mam nadzieję, że jego właściwości odmładzające skutecznie działają i u mnie. 😀 Po 40 – tce stałam się bardziej wymagająca. 😀 Jest dobrym źródłem krzemu, beta – karotenu i witamin z grupy B. Skóra i włosy je lubią.

Zaliczany jest do tak zwanej żywności funkcjonalnej, a więc takiej, której udowodniono korzystny wpływ na funkcjonowanie organizmu ponad efekt stricte odżywczy. Przede wszystkim jest doskonałym źródłem inuliny, prebiotyku, który stanowi pożywkę dla naszych bakterii jelitowych. Szacuje się, że w każdej bulwie jest jej ok. 15 %. Inulina zastępuje w niej skrobie, sama jest bezskrobiowa. Wpływa na pracę jelit, zapobiega zaparciom, pomaga ustabilizować poziom cukru we krwi (zalecany w odżywianiu diabetyków). Te niepozorne bulwy działają na organizm oczyszczająco, pomagają pozbyć się organicznych toksyn i metali ciężkich. Moc antyoksydantów. Pozytywnie wpływają na nastrój i podnoszą zdolność koncentracji. Przyczyniają się również do podniesienia odporności.

Wartości wartościami, ale nie tylko o to w jedzeniu chodzi. Topinambur jest zwyczajnie smaczny, jeżeli oczywiście odpowiednio go przyrządzimy. Smakowo przypomina mi coś pomiędzy karczochem a słonecznikiem. W bezglutenowym i bezcukrowym jedzeniu można też wiele nim zastąpić wykorzystując jego wspaniałe właściwości.

Dziś przejrzałam bloga i ze zdziwieniem uświadomiłam sobie, że nie spisałam z tą zacną bulwą żadnego przepisu ! Szybko to zaniedbanie nadrabiam. Zacznę od pulpecików, które lubi cała moja rodzina.

Jeżeli chcesz, bym spisała więcej moich ulubionych receptur z topinamburem, pisz. Dzięki temu będę mogła odpowiednio zaplanować gotowanie i robienie zdjęć. Nie jest to bardzo popularna roślina, nie wiem, czy w naszym bezglutenowym blogowym zakątku jest na nią zapotrzebowanie.

Składniki (ok. 15 sztuk):

450 g topinamburu – obrany i umieszczony w wodzie z sokiem z cytryny (inaczej czarnieje)

1 marchew – średnia

1 cebula szalotka

1 ząbek czosnku

2 łyżki mąki z ciecierzycy lub bezglutenowej bułki tartej – tu ciecierzyca

1/2 łyżeczki łuski babki jajowatej – można pominąć

6 orzechów włoskich

2 suszone pomidory – można zrobić bez nich

1 łyżka posiekanej natki pietruszki

sól do smaku

pieprz świeżo mielony – do smaku

tymianek – szczypta

2 łyżki oliwy

Panierka:

1 łyżka skrobi ziemniaczanej

4 łyżki wody

mąka kukurydziana plus casava – zamiennie sama kukurydziana, bułka tarta

Wykonanie:

  1. W rondlu rozgrzać oliwę, dodać lekko zmiażdżony czosnek, pietruszkę, a następnie drobno posiekaną cebulę. Podsmażyć do zeszklenia.
  2. Dołożyć drobno posiekaną marchew i topinambur. Podsmażać ok. 5 minut. Dodać szczyptę soli, tymianek a następnie podlać wodą, by się nie przypaliło, dusić pod przykryciem do miękkości. Pod koniec dodać posiekane orzechy.
  3. Zblendować wraz z suszonymi pomidorami. Dodać mąkę z ciecierzycy lub bułkę tartą. Doprawić do smaku. Odstawić na ok. 10 minut.
  4. W misce połączyć wodę ze skrobią ziemniaczaną.
  5. Formować kulki wielkości orzecha włoskiego, pokryć je ziemniaczaną wodą, obtoczyć w mąkach lub bułce tartej.
  6. Smażyć na rozgrzanej oliwie lub piec w piekarniku rozgrzanym do ok. 180 stopni. Pulpety przed pieczeniem spryskać oliwą.
  7. Po usmażeniu/upieczeniu dać im odpocząć, by środek zastygł. Podawać z sosami.
Tagged , , , , , , ,

9 thoughts on “Smaczne pulpety z topinamburu. Bezglutenowe, wegańskie.

  1. Super przepis, jadam topinambur ale dość monotematycznie.
    Proszę o więcej, i jeśli można o gadżetach kuchennych
    jakich używasz ? świetny blog,czyta się go z przyjemnością.

    1. Mam spory zapas topinamburu – będę wrzucała więcej. I postaram się pisać czego używam przy gotowaniu. Może też poświecę temu oddzielny wpis. Dziękuję za motywację. Ściskam :*

  2. Droga Agnieszko, czy moglabys dodac troche sprecyzowan – 1) na jaka wielkosc maja byc “drobno posiekane” marchew i topinambur? Moga byc starte na tarce? Czy raczej pokrojone w kostke? Jesli w kostke, to jakiej wielksci kostke? 2) Dusic do miekkosci – Bardzo Cie prosze, podaj jakis w przyblizeniu chociazby czas. bo ocena miekkosci u mnie przychodzi z trudem. Dzieki!

    1. W kostkę – może być 1×1 cm. Jeżeli kostkę da się przekuć lekko widelcem, to jest miękka, nie pamiętam już ile czasu zajmuje gotowanie.

  3. U mnie wyszla porazka. Moze za duzo chlapnelam wody, by dusic do miekkosci. A moze moje warzywa byly juz z natury bardzo soczyste (marchew swiezutka, od farmera, zamiast szalotki dalam 1/4 zwyklej cebuli, ktora tez u mnie jest bardzo soczysta), ale po zbledowaniu wyszlo bardzo ciekle puree. Nie uratowal to nawet moj klasyczny zabieg w takich przypadkach – dodanie wsciekle wodopijnej razowej maki ryzowej. Klopsiki nie chcialy sie formowac i rozplywaly sie w reku, probowalam jednego zanurzyc w wodzie ze skrobia, to sie rozplynal w ciecz. Jako tako udalo sie porobic te klopsiki i wsadzic do piekarnika. W smaku byly przecudne, naprawde, bardzo ciekawy smak, a tekstura jak u smazonych kopytek, niestety ocenili to tylko ja z mezem :(. Cala trojka dzieci wprawdzie sprobowala, ale natychmiast wyplula :(.

    1. Za dużo płynu, no i mąka ryżowa nie jest najlepsza do zagęszczania, bo sama w sobie bardzo kiepsko chłonie wodę… Widać to w wypiekach, naleśnikach – np. jeżeli zrobilibyśmy ciasto drożdżowe na samej mące ryżowej, to nie byłoby w stanie zatrzymać pęcherzyków powietrza w cieście właśnie przez złą absorpcję wody. Jeżeli masz naczynie do gotowania na parze, to następnym razem możesz go użyć. Ściskam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *