Bezglutenowe pampuchy – delikatne, puszyste i bez opadania.

Ten przepis przysporzył mi trochę trudności. Z bezglutenowymi kluskami na parze miałam jeden zasadniczy problem – pięknie wyrastały pod pokrywką, a po jej podniesieniu równie spektakularnie opadały. Wyglądały cudnie… przez krótką chwilę. 🙂

No ale od czego są kolejne próby! Finalnie udało się i mamy przepis na pyszne, delikatne i pięknie wyrośnięte pampuchy, które po zdjęciu pokrywki nie opadają nawet o centymetr.

Zanim zabierzesz się za ich przygotowanie, spiszę Ci wszystko, co warto wiedzieć – na co zwrócić uwagę przy wyrastaniu, jak gotować je na parze i czego lepiej nie robić. Przy bezglutenowym cieście takie techniczne drobiazgi naprawdę mają znaczenie.

Ciasto musi wyrosnąć, ale nie może przerosnąć.

Żeby cieszyć się pięknie wyrośniętymi pampuchami, musimy pozwolić ciastu dobrze wyrosnąć. Dobrze, ale nie za bardzo.

I od razu ważne doprecyzowanie – mówię tutaj o cieście właściwym i później o uformowanych pampuchach, a nie o zaczynie. Zaczyn może wyrosnąć znacznie mocniej, nawet trzy- czy czterokrotnie zwiększyć swoją objętość. Tutaj nie musisz się tego obawiać.

Przy cieście właściwym jest inaczej.

Nie podam Ci dokładnego czasu wyrastania, bo zwyczajnie nie da się tego zrobić. Tempo pracy ciasta zależy od temperatury składników, temperatury w kuchni, użytych mąk i siły drożdży.

Dlatego zamiast patrzeć na zegarek, patrz na ciasto.

Powinno prawie podwoić swoją objętość. Podkreślam – prawie. Nie pozwól mu mocno przerosnąć ponad ten moment.

Przerośnięte ciasto nie będzie miało już takiej siły wzrostu podczas gotowania na parze. Może szybko wystrzelić do góry, ale później nie utrzyma swojej objętości i po prostu osiądzie.

To zasada, o której warto pamiętać nie tylko przy pampuchach, ale również przy innych ciastach drożdżowych.

Drugie wyrastanie – najlepiej na ściereczce.

Uformowanych pampuchów nie zostawiaj bezpośrednio na blacie, nawet jeśli jest oprószony mąką. Delikatne ciasto może się przykleić, a podczas podnoszenia łatwo je uszkodzić i stracić część tego, co zdążyło pięknie wyrosnąć.

Znacznie lepiej ułożyć je na lnianej lub bawełnianej ściereczce, lekko oprószonej mąką. Później bez problemu przeniesiesz je do gotowania.

Tutaj każdy składnik ma swoje zadanie.

W tym przepisie każdy składnik ma znaczenie. Nie dodaję ich hobbystycznie. 🙂

Po kilkunastu latach bezglutenowego pieczenia wiem, że czasem wystarczy zmienić jedną mąkę, łupinę czy drożdże, żeby otrzymać zupełnie inne ciasto. Dlatego przy liście składników podlinkowałam dokładnie te produkty, których sama użyłam.

Klikasz w składnik i przechodzisz bezpośrednio do mojego sklepiku, który stworzyłam właśnie po to, żeby gromadzić dla nas w jednym miejscu to, co najlepsze do bezglutenowego pieczenia i gotowania.

Masz tam dokładne składy, rzetelne opisy i wyszczególnione alergeny. Nic nie ukrywam, bo nie ma czego się wstydzić. 🙂 Sama chcę dokładnie wiedzieć, co kupuję i jem, więc takie samo podejście mam do produktów, które trafiają do sklepu.

Trochę techniki – garnek i para.

Moje pampuchy gotowałam na tetrze przez około 12 minut.

Użyłam wysokiego garnka, żeby ciasto nie znajdowało się zbyt blisko intensywnie gotującej się wody. Zbyt wysoka temperatura i bardzo intensywna para mogą sprawić, że delikatne bezglutenowe ciasto zbyt gwałtownie wyskoczy do góry, a później osiądzie.

Podczas gotowania nie podnoś pokrywki. Pampuchy potrzebują stałej temperatury i pary. Zaglądanie do garnka powoduje ich gwałtowną utratę, a tego delikatne ciasto zdecydowanie nie lubi.

Nastaw minutnik i pozwól im spokojnie robić swoje. 🙂

Na słodko czy wytrawnie?

Pampuchy mają jeszcze jedną ogromną zaletę – można z nimi zrobić naprawdę wiele.

Są pyszne na słodko – z owocami, sosem waniliowym, jogurtem czy po prostu oprószone słodkim pudrem. Ale równie dobrze smakują w wersji wytrawnej, jako dodatek do gęstych mięsnych lub grzybowych sosów.

Możesz też nadziać je jeszcze przed gotowaniem na parze – jagodami, innymi owocami albo mięsnym farszem.

Jedno ciasto, a możliwości całe mnóstwo.

Przepis na bezglutenowe pampuchy

Składniki:

Porcja na 2 duże pampuchy o średnicy ok. 12 cm po wyrośnięciu. Oczywiście możesz przygotować więcej mniejszych.

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Wyjątkiem jest woda do zaczynu – powinna być przyjemnie ciepła, ale nie gorąca.

Zaczyn

Wykonanie zaczynu

Wszystkie składniki dokładnie wymieszaj, przykryj i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Tutaj nie musisz pilnować, żeby zaczyn tylko podwoił objętość. Może wyrosnąć znacznie mocniej.

Ciasto właściwe

Wykonanie

W misce umieść jajko, miękkie ghee oraz jogurt. Ubijaj, aż powstanie jasna, lekko napowietrzona masa.

Dodaj wyrośnięty zaczyn oraz wszystkie pozostałe, wcześniej przesiane składniki. Wyrabiaj ciasto szpatułką przez około 10 minut. 

Przykryj miskę i odstaw ciasto do wyrośnięcia. Teraz pilnuj już jego objętości – ciasto powinno prawie podwoić objętość, ale nie może przerosnąć. Ciasto wyłóż na podsypany blat, zagnieć i uformuj kulę. Podziel na dwie części lub więcej, jeśli chcesz przygotować mniejsze pampuchy.

Z każdej części uformuj zwartą, dobrze ściągniętą kuleczkę. Ułóż pampuchy łączeniem do dołu na lekko oprószonej mąką lnianej lub bawełnianej ściereczce.

Przykryj folią spożywczą i ponownie pozostaw do wyrośnięcia. Tutaj również ich nie przetrzymuj – mają wyraźnie zwiększyć objętość, ale nie przerosnąć.

W wysokim garnku zagotuj wodę. Na garnku dobrze naciągnij tetrę lub gazę i ułóż na niej wyrośnięte pampuchy.

Przykryj pokrywką i gotuj na parze przez około 12 minut. W tym czasie nie podnoś pokrywki. Gotowe pampuchy od razu przełóż na talerz i podawaj z tym, na co masz ochotę. U mnie tym razem jogurt i sos jagodowy. Prosto, letnio i naprawdę pysznie.

Smacznego!

Ściskam :*
Aga

Komentarze: