Artykuły i recenzje

Jak gotować bez glutenu i nie zwariować.

Przechodząc na bezglutenowe jedzenie często zabierasz ze sobą glutenową przeszłość. Nie chcesz glutenu, ale mięciutkie, pulchne bułeczki już tak. Chcesz gotować bez zmian, ale też bez podstawowych składników. Za każdym razem, kiedy czytam prośby o przepisy na bezglutenowe bułeczki, które mają wyglądać i smakować, jak pszenne, piszę: nie da się! No dobrze, coś tam się da, ale kosztem niezbyt dobrego składu niektórych sklepowych miksów lub nabiału (u mnie nie ma jednego i drugiego). Dopóki nie wybijesz sobie z głowy glutenu, dopóty nie zaczniesz smacznie i z przyjemnością gotować. W innym wypadku kuchnia bezglutenowa stanie się dla Ciebie karą wypełnioną nieustannym wspominaniem pszennej przeszłości. 

Jeżeli czytasz ten tekst, to z jakiś przyczyn musisz/chcesz zmienić  odżywianie. W tym miejscu nie będę rozpisywała się na temat szkodliwości współczesnego glutenu, bo nie o tym ten wpis, ale naprawdę nie ma czego żałować czy zazdrościć.

Twoje kubki smakowe przyzwyczaiły się do glutenu, a sklepowe półki są go pełne. Nikt nie mówi, że początki są łatwe. Nie są. Dodatkowo sprawę komplikujemy sobie sami chcąc z uporem maniaka gotować tak,  jak gdyby nic się nie zmieniło. Przez pół roku próbowałam upiec swoje wymarzone pulchne bułeczki. Wymarzone były, ale jako narzędzie zbrodni – można było nimi zabić. Gdybym ich nie wyrzucała, to w tej chwili dysponowałabym pokaźnym arsenałem broni miotającej. Z perspektywy czasu brzmi kusząco. 😀

Rok. Tyle trwała moja bezglutenowa udręka. Doświadczyłam tego o czym wyżej piszę. Znienawidziłam gotowanie. Wyrzucałam w błoto swój czas, pieniądze, a otrzymywałam w zamian frustrację, złość i rozczarowania córek. Na szczęście w jakimś akcie desperacji dostrzegłam to, co powinnam zobaczyć na samym początku, a co zostało przysłonięte przez pszenne nawyki. Potencjał bezglutenowych składników. Zły czar prysł, w domu znów zaczęło pachnieć dobrym jedzeniem. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszytko zaczyna się w głowie. Jeżeli jest źle, to zmień nastawienie. Jak?

Proszę:

  • W produktach bezglutenowych drzemie olbrzymi potencjał. Pomyśl, że jeszcze nie tak dawno podstawę wyżywienia naszych przodków stanowiły kasze, kiszonki, warzywa.

 

  • Zapomnij o zamienianiu w przepisach glutenowej mąki mąką bezglutenową i oczekiwaniu, że otrzymasz to samo, co w recepturze. Zazwyczaj nic dobrego z tego nie wynika. Zniechęcisz się do gotowania, a tego przecież chcesz uniknąć.

 

  • Czerp z doświadczenia innych. Nie ma nic lepszego, niż sprawdzone przepisy. Jeżeli korzystasz z internetowych blogów, to czytaj komentarze.

 

  • Poszukaj na portalach społecznościowych grup o tematyce bezglutenowej i dołącz do nich. Znajdziesz tam wsparcie, moc inspiracji , opinii i pomoc w trudnych momentach. Nikt nie zrozumie Cie lepiej, niż osoby, które przechodzą przez to samo, co Ty. W grupie siła!

 

  • Szukaj alternatyw. Nie wychodzi lub nie smakuje Ci chleb? Daj sobie z nim spokój. Kanapki zastąp wrapami lub wytrawnymi naleśnikami. Nie zjesz na śniadanie mięciutkich bułeczek, ale za to usmażysz bananowe placuszki czy omlet.

 

  • Stań się koneserem kuchni świata. Kuchnie poszczególnych narodów pełne są z natury bezglutenowych przepisów. Nie wywarzaj otwartych drzwi. Korzystaj! Czeka na Ciebie tysiące wyśmienitych potraw!

 

  • Zmieniając sposób odżywiania nie wyrzucaj zwykłych książek kucharskich. W każdej znajdziesz coś dla siebie. W domu mam ponad 100 pozycji kulinarnych (i ciągle mi mało), w tym tylko 4 bezglutenowe. Po te zwyczajne sięgam kilka razy w tygodniu, nie pamiętam kiedy zaglądałam do dietetycznych.

 

  • Daj sobie czas! Musisz poznać specyfikę wielu nieznanych do tej pory produktów, szczególnie mąk. Nikt nie rodzi się z tą wiedzą. Praktyka czyni mistrza. Czasem trzeba wyciągać wnioski z niepowodzeń. Tak przecież się uczymy.

 

  • Kupuj i gotuj świadomie. Czytaj składy produktów. Nie wydawaj pieniędzy na przetworzone, bezwartościowe jedzenie. Im prościej, tym zdrowiej.

 

  • Staraj się gotować posiłki od podstaw. Koncerny i ich reklamy wmówiły społeczeństwu, że gotowanie jest stratą czasu, że się nie opłaca, a wyemancypowanym kobietom wręcz uwłacza. Nastąpiła era specjalizacji, przetworzonej żywności, tanich gotowców i kuchenek mikrofalowych. Ludzie zaczęli jeść samotnie, zapychając się substytutami jedzenia. Pamiętaj, że czas spędzony na gotowaniu nie jest czasem zmarnowanym. Najlepsze, co możesz dać swoim bliskim, to własnoręcznie przyrządzony obiad. Posiłki jednoczą, wprowadzą radość, budują więzi. Nie bez przyczyny mówi się o kuchnia, że jest sercem domu. Sięgnij wstecz pamięcią i przypomnij sobie, jakie masz wspomnienia z dzieciństwa, ile w nich smaków, zapachów, wspólnie jedzonych posiłków, celebracji. Jedzenie towarzyszy najważniejszym momentom Twojego życia.

 

  • Planuj. Układaj tygodniowy jadłospis. Jeżeli wiesz, co gotujesz podchodzisz do tego zadaniowo. Nie marnujesz czasu na rozmyślania „co by tu dzisiaj ugotować” – przez ten czas już to zrobisz. Czytałam nie raz stwierdzenia, że ja to pewnie z kuchni nie wychodzę. Wychodzę, ale zanim wyjdę, to wchodzę do niej z planem. Wiem, co mam robić. Oszczędzam wiele czasu, pieniędzy, a przy tym zyskuje spokój i pewność. Oczywiście zdarzają mi się też euforyczne spontany.

 

  • Jeżeli dzieci są na bezglutenowym jedzeniu, to menu układajcie razem. Czasami niepotrzebnie kombinujemy, zamiast  zwyczajnie zapytać. Róbcie wspólne zakupy, czytajcie składy etykiet. Jesteś dla swoich  dzieci najlepszym przykładem. Nawet, jeżeli wydaje Ci się, że dzieciaki nie są tym zainteresowane, to „niechcący” czerpią wzorce i wiedzę. Kiedyś Cię zadziwią! Wykorzystuj ich naturalną ciekawość i wnikliwość. Angażuj do gotowania. Nie musisz tego robić codziennie. Rób to wtedy, kiedy macie więcej wspólnego czasu, kiedy nikomu się nigdzie nie śpieszy.

 

  • Pokochaj małe tortownice. Po pierwsze w małych formach piecze się prościej bezglutenowe ciasta, po drugie, mniejszy żal wyrzucać, jeżeli coś nie wyjdzie lub nie posmakuje.

 

  • Nie próbuj do swojego sposobu odżywiania przekonywać wszystkich dookoła. Po co? Dobrze jednak mieć po swojej stronie zrozumienie najbliższych, szczególnie, gdy dotyczy to żywienia dzieci. Idealną sytuacją jest bezglutenowa kuchnia dla całej rodziny.

 

  • Pamiętaj, że odstawiając gluten niczego nie tracisz, a zyskujesz! Twoja kuchnia nie jest miejscem wyrzeczeń tylko możliwości. Bądź z siebie dumny. Ja jestem, szczególnie gdy w sklepie wykładam na taśmę zakupy i widzę, co mają na niej inni. Duma rozpiera mnie, gdy patrze na moje mądre i śliczne córki oraz wspaniałego męża, który bezwarunkowo akceptuje wszystko. Sam jest z wyboru na bezglutenie.

Ludziom wydaje się, że bezglutenowe jedzenie jest okropne, że nie może być smaczne. Oczami wyobraźni widzą zabiedzonych bezglutenowych męczenników. Każdego dnia udowadniam, że się mylą. Nie wiem ile razy, przyjmując gości, słyszałam niedowierzanie: To jest bez glutenu? Niemożliwe! Smakuje normalnie. Możliwe. Jedzenie bezglutenowe jest pyszne, normalne. Zmień nastawienie, pokochaj bezglutenowe produkty, a one odwdzięczą się tym, co w nich najlepsze. Gotowanie, to alchemia. Doceniaj cudowną przemianę, która  zachodzi w Twojej kuchni każdego dnia.

7 thoughts on “Jak gotować bez glutenu i nie zwariować.

  1. Wspaniale!!!
    Brawo Ty!!!
    Idealny zdrowy i bardzo przemyślany blog. 😍
    Będę stałym bywalcem ( wiadomo )
    I zastanów się nad wydaniem książki będę pierwsza klientką w kolejce do jej zakupu.

    1. Iwona, bardzo Ci dziękuje. ♥️😘 Jestem na wakacjach, przepisów nie mam za bardzo jak spisywać, stwierdziłam, że dla odmiany coś innego napiszę. Jeżeli nie wyleje się mocna fala krytyki, to co jakiś czas będę pisała. Ściskam i jeszcze raz dziękuję. Do napisania.

  2. Ja też będę częstym bywalcem tego bloga i pewnie będę prosiła o rady. Chyba na pierwszy ogień pójdzie ciasto z owocami. Pozdrawiam

  3. Tego mi było potrzeba .Ja codziennie powtarzam sobie od jutra jem bezglutenowo i co …wciaz robie to samo 😣😣😣Teraz probuje sobie wszystko poukładac w głowie ,bedzie dobrze dam rade .Jest moc 😉😉

    1. Anka, wszytko jest w naszych myślach. Jeżeli gotujemy z wyrzeczeniem i jak za karę, to tak będziemy też jedli… Nastawienie działa cuda – nie tylko w kuchnii. Trzymam za Ciebie mocno kciuki. Będzie dobrze! Do napisania.. 😘

    1. Janina, dobrze mi to czytać. Dziękuję Ci bardzo za komentarz. 😘
      Czereśnie się kończą, można działaś też z innymi owocami. Do napisania. Ściskam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *